Biblia - Artykuły - Artykuły o tłumaczeniu Biblii - dwunastu z nim i kilka kobiet

…a dwunastu z nim i kilka kobiet … (Łuk. 8,1-2)

Urodziła się w małej wiosce na południu Kazachstanu, nie kończyła wielkich szkół. Miała odpowiednio wcześnie wyjść za mąż i urodzić dzieci. Tak się stało. Kiedy widziała męża wracającego do domu, często chowała się pod stół i kuliła się tak, aby uderzenia i kopniaki bolały jak najmniej. Kiedy urodziła drugie dziecko, dowiedziała się, że nie jest mężowi do niczego potrzebna - bo jest już brzydka. Mąż skończył w więzieniu. Ona twierdzi, że też była w więzieniu - mieszkała 7 lat z teściową. To w Kazachstanie oznacza, że była jej służącą. W końcu nie wytrzymała, wyjechała do dużego miasta, sama z dziećmi. Nie miała żadnego wykształcenia, doświadczenia zawodowego - choć ciężka praca nie była jej obca. Nigdy wcześniej nie miała pralki automatycznej, ciepłej, bieżącej wody, ani udogodnień, do jakich my jesteśmy przyzwyczajone. Sprzątała biura, ledwo wiązała koniec z końcem.

Jej znajoma znała Chrystusa, ale ona nie chciała Go znać. Za bardzo zawiodła się na ludziach, by zaufać komukolwiek. Jednak powoli zaczęła się odkrywać, rozumieć, pragnąć.... Któregoś dnia zadzwoniła do mnie i zapytała: "Jak można zdefiniować osobę wierzącą?" Po wysłuchaniu odpowiedzi powiedziała: "Hej, to ja już jestem wierząca, ja na prawdę wierzę, że Jezus jest Bogiem i umarł za moje grzechy, po prostu musiałam się upewnić". Potem były inne telefony: "Jak mogę pomóc osobie, która...?." Okazało się, że znajomi w pracy traktują ją jak prawdziwego doradcę, mówią, że ona zna się na życiu, chcą od niej słuchać o Bogu i o Jezusie - jej znajomi z pracy to muzułmanie, którzy o Jezusie nigdy wcześniej w ten sposób nie słyszeli.

***
Urodziła się w Australii, miała szczęśliwy dom. Wcześnie wyszła za mąż, bo była bardzo zakochana. Zdecydowali się na dwójkę dzieci. Chcieli mieć więcej, ale dwójce można zapewnić komfort materialny, posłać do dobrych szkół.... On był pastorem młodzieżowym, a ich dom, zawsze pełen ludzi i wiary w Boga, tętnił życiem. Pewnego razu w Wigilię Bożego Narodzenia, lecieli odwiedzić rodzinę w Kanadzie, on źle się poczuł - atak serca. Zmarł. Jej życie stanęło na głowie - depresja, stany lękowe... Trzeba było dojść do siebie, bo w domu dwoje dorastających nastolatków. Postanowiła umocnić się, umocnić swoje życie i wiarę. Źródła tej mocy szukała zawsze w Jezusie. Tym razem znów okazał jej pomoc. Od tego czasu wiedziała, że może Mu bezgranicznie zaufać, gdzie On posyła, tam daje siły: "On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą". Iz.40.29-31.
Kiedy dzieci wyjechały do szkół ona zdecydowała całkowicie poświęcić swoje życie Bogu. Bóg posłał ją do Kazachstanu. Miałyśmy okazję pracować ze sobą przez rok. Nie tylko wykonywała swoją pracę bardziej niż należycie. Była bardziej elastyczna niż ktokolwiek z nas - gdy spotykały nas problemy, ona mówiła, że człowiek, który stracił partnera życiowego, ma poprzeczkę wyżej, jest gotowy pokonać znaczniej więcej trudności - i może pomagać innym przez nie przechodzić. Mija czwarty rok, odkąd służy Bogu w Azji Centralnej. Kocha ludzi, którym służy, jest im całkowicie oddana. Nie pragnie niczego bardziej niż tego, aby Boże Królestwo rozszerzało się na ziemi. Jest wdzięczna Bogu, że akurat jej dał ten przywilej być narzędziem w Swoich rękach.

***
Urodziła się w Polsce, miała zwyczajne dzieciństwo. Jako nastolatka zaufała Jezusowi. Wyszła za mąż za wierzącego chłopaka. Stworzyli swoim dzieciom dom oparty na Bożych zasadach. Chciała więcej, spotyka się regularnie z osobami, które potrzebują Boga, studiuje z nimi Jego Słowo. Codziennie w pracy daje świadectwo o Bogu. Chciała jeszcze więcej, pomaga misjonarzom, jest bardzo mocno zaangażowana w ich służbę, we wspieranie ich, nie tylko materialne, ale także przez modlitwę i częsty kontakt szuka praktycznych możliwości jak ułatwić im życie w obcym kraju. Bardzo szanuje swoje relacje w rodzinie - chciałaby, aby jej najbliżsi znali Boga, aby - tak jak ona - byli częścią Królestwa Bożego. Sama też w niejednej sytuacji mogłam doświadczyć jej prostej, ale często niezbędnej pomocy. Potrafi przejść dwa tysiące kroków, gdy inni proszą ją o tysiąc.
Bóg postawił na mojej drodze wiele niesamowitych, oddanych Mu kobiet. Opisałam wyżej te, z którymi miałam ostatnio kontakt. Dziękuję Bogu, że spotkałam je, jak i wiele innych na mojej drodze. Dziękuję, że od każdej z nich mogłam się czegoś więcej nauczyć, a tym samym przybliżyć do Boga.
8 Marca, Święto Kobiet, hucznie jest świętowany w Kazachstanie, gdzie jest narodowym świętem zaznaczonym na czerwono w kalendarzu. Prezydent wygłasza orędzie. Mężczyźni chodzą po ulicach z goździkami. Panuje niesamowita atmosfera (jaka szkoda, że w tym roku mnie to omija). Myślę o tym, jakie kobiety są cenne w oczach Boga. Jakie kobiety są cenne dla swoich bliskich, dla społeczności, w których żyją, dla dzieci, które wychowują, dla mężów, którym towarzyszą, dla współpracowników, dla sąsiadów, dla znajomych, dla potrzebujących ... nie jestem w stanie wymienić wszystkich obszarów wpływu.
Jaka kobieta ma wpływ na otaczających ją ludzi? Jaka rozszerza Jego Królestwo? Nawet, kiedy myślę o sobie, zastanawiam się, gdzie służę bardziej Bogu, czy będąc w Kazachstanie czy siedząc w Polsce?
Często przychodzi pokusa, aby na te pytania odpowiedzieć w oparciu o wiele nieistotnych czynników, takich jak: geografia, przebyte doświadczenia, służba w kościele, ilość znajomych, pozycja w określonej grupie ludzi. Jednak często przecież Bóg posługuje się osobami niepozornymi, w końcu On nie patrzy na to, co na zewnątrz.
Życzę wszystkim czytelniczkom, aby w bliskiej relacji z Bogiem odkryły swoją "wartość przewyższającą perły", aby dostrzegły te miejsca w swoim życiu, w których mogą przelewać Bożą miłość na innych i aby "inni w bramach chwalili ich czyny". Przecież nie istnieją miejsca, gdzie nie można Mu służyć. Skoro Paweł świadczył o Chrystusie siedząc w zatęchłej norze więzienia, ze związanymi rękami, jestem pewna, że każda z nas może, w miejscu gdzie postawił ją Bóg, służyć Mu i przynosić Jemu chwałę.

Joanna