Biblia - Artykuły - Duszpasterstwo i apologetyka - Duszpasterstwo Jezusa

ROZMOWA JEZUSA Z UCZNIAMI W DRODZE DO EMAUS (Łk 24:13:35)
W życiu każdego z nas zdarzają się chwile przygnębienia, zniechęcenia, depresji, rezygnacji, itp. Różne mogą być ich przyczyny. Stany takie mogą być uzasadnione i mieć rację bytu. Jak reagujemy na sytuacje, kiedy ludzie wokół nas doświadczają tych stanów?

Po pierwsze, nie można ich przezwyciężyć rozkazem - przestań się użalać nad sobą, tak samo jak nie możemy zabronić odczuwać bólu temu, który złamał nogę. Postawa -przestań- sygnalizuje brak współczucia. Jest to skrajność, wychodząca z założenia, że chrześcijanin nie powinien przeżywać takich stanów, gdyż, jeśli je ujawnia, staje się złym świadectwem. Człowiek przygnębiony nie będzie się dobrze czuł w otoczeniu, które funkcjonuje według tej reguły.

Druga postawa ogranicza się do modlitwy o przygnębionego. Ma ona dowodzić zaufania do Pana we wszystkich sytuacjach, jednakże brak w niej bardzo ważnego elementu, a mianowicie rozmowy z przygnębionym. Jeśli nie ma w nas współczucia, albo nie chcemy się angażować w problemy drugiego człowieka, wtedy uciekamy się do napominania typu przestań się użalać. Czasem /wydaje nam się, że/ brakuje nam kompetencji i doświadczenia, aby pocieszać, dlatego kryjemy się za parawanem duchowości i uciekamy się do elokwentnej modlitwy, która ma zmienić sytuację. Tutaj modlitwa, mimo szczerych chęci, może przestać być prośbą, a stać się zaklęciem hokus pokus (Mt 7:7).

Obecnie coraz bardziej popularnym staje się stereotyp “rozmowy duszpasterskiej,” podczas której “duszpasterz”bardziej skupia się na przyjmowaniu odpowiedniej postawy, jak siedzieć i jak operować wzrokiem, niż na problemie przygnębionego. Sedno tej postawy polega na tym, aby przygnębiony poczuł się zaakceptowany i uszanowany przez tak ‘znaczącą’ osobę, jaką jest duszpasterz. Uczucie to nie rozwiązuje problemu, ale chwilowo odwraca od niego uwagę.

Czwarty stereotyp zakłada, że chrześcijaństwo to uczestniczenie w obrzędach kościelno - niedzielnych, jednakże niewiele ma ono do powiedzenia w rozwiązywaniu ludzkich problemów. Człowieka odsyła się do psychologów świeckich. ...

Wspomnę jeszcze jeden stereotyp, często praktykowany, a którego zapewne nikt lubi: wścibstwo, czyli wypytywanie o czyjeś problemy dla zaspokojenia własnej ciekawości. A jaką postawę podczas rozmowy duszpasterskiej przyjmował sam Jezus? Na czym się skupiał? Za przykład niech posłuży Jego rozmowa z przygnębionymi uczniami w drodze do Emaus.

Okoliczności
Uczniowie, którzy szli do Emaus nie należeli do grona apostołów. W drodze rozmawiali o problemie, który ich bardzo nurtował - o śmierci Chrystusa, który miał wyzwolić Izraela (w.21). Szli przygnębieni, gdyż nie zostały spełnioneich oczekiwania o czym świadczą ich słowa: myśmy się spodziewali (w.21). Czego się spodziewali? - Że Jezus odkupi Izraela (w.21). Ale czy Jezus tego nie uczynił? Oczywiście że tak, ale w tamtym momencie owym uczniom wydawało się, że Jezus zawiódł ich oczekiwania, gdyż minął się z ich koncepcją odkupienia. Tak byli pochłonięci własną koncepcją zbawienia i tym, co Bóg powinien uczynić, że nie potrafili dojrzeć i zrozumieć Bożej koncepcji. Teraz, przygnębieni i zrezygnowani wracają do uprzedniego stylu życia.

Źródło problemu
Gdzie tkwiło źródło ich problemu? Czy w emocjach? Czy w woli? Czy w zachowaniu? Czy popełnili jakiś grzech, do którego nie potrafili się przyznać? A może problem tkwił w sposobie myślenia i pojmowania tego, co się stało? Ich problem ujawnił się na poziomie emocji w postaci przygnębienia. Miał wpływ na zachowanie. Rezygnują z Jezusa i wracają do Emaus. Jednakże jego przyczyna tkwiła w ich sposobie myślenia i rozumienia otaczającej ich rzeczywistości.
Własne życzenia traktują jako wolę Bożą, a następnie są zawiedzeni, że Bóg nie spełnił ich oczekiwań. Postawa Jezusa (duszpasterza) wobec problemu: a. Wykazuje inicjatywę w nawiązaniu kontaktu: (w.15) Jezus, przybliżywszy się, szedł z nimi (był tam, gdzie oni).b. Rozpoczyna rozmowę - pyta od razu o problem - Cóż to za rozmowy, idąc, prowadzicie?c. Wysłuchuje osób przygnębionych, pozwala się im wypowiedzieć do końca.d. Przejmuje inicjatywę, wyjaśnia na podstawie Pism, co się stało: (w.27) I począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach. e. Nie narzuca swojej dalszej obecności - czeka na zaproszenie i przyjmuje je (w.29) - wstąpił, by zostać z nimi.

Narzędzia pracy
Każdy rodzaj pracy wymaga odpowiedniego narzędzia i odpowiednich umiejętności. Dotyczy to również służb w ciele Chrystusa. Słowo Boże uczy nas kiedy i jakie narzędzia mamy stosować. Stosowanie nieodpowiednich narzędzi jest brakiem zaufania do Boga i poleganiem na własnych siłach.
Głównym narzędziem, którym posłużył się Jezus, aby wyprowadzić uczniów ze stanu przygnębienia, było Słowo Boże. Jezus posłużył się tymi fragmentami Pisma, które pomogły uczniom zrozumieć Bożą koncepcję odkupienia i Boże spojrzenie na sytuację. Aby posługiwać się Słowem Bożym jako instrumentem pocieszania i zachęcania, aby umieć je aktualizować, a właściwie, aby Duch Święty miał nam co przypominać, w celu pocieszania innych, trzeba to Słowo znać. Wymaga to pracy.

Rozmowa duszpasterska powinna być poprzedzona modlitwą o uzdrowienie emocjonalne przygnębionego i o Boże prowadzenie dla myśli, słów i uczuć duszpasterza. Są problemy w boju duchowym, które mogą być rozwiązane jedynie przez modlitwę. (Mt 17:21). Jednakże Chrześcijanin, który wszystkie problemy chce załatwić tylko przez modlitwę, podobny jest do dentysty, którego jedynym narzędziem jest wiertło.

Jezus doskonale wiedział, co działo się w myślach i emocjach uczniów, a mimo to pozwolił im na wypowiedzenie swojego bólu. Miał czas, aby ich wysłuchać. Łukasz, który relacjonuje to wydarzenie, nic nie wspomina o gestach Jezusa, albo o sposobie chodzenia / siedzenia, ale przytacza sedno słów, którymi posłużył się Jezus. Uczniowie dopiero po pewnym czasie uświadomili sobie, co działo się w ich psychice, kiedy słuchali wyjaśnień Jezusa. - Czyż nasze serca nie pałało w nas, gdy mówił do nas w drodze i Pisma przed nami otwierał?

Rezultat zrozumienia Pism
Słowa, które Jezus głosił uczniom miały wpływ nie tylko na ich sposób myślenia, ale również na ich emocje. W rezultacie w miejsce przygnębienia pojawia się entuzjazm - “serce pałało w nas”. Ponadto, mają wpływ na ich zachowanie: wyprowadzają ich ze stanu rezygnacji do działania - wracają do Jerozolimy, aby innym powiedzieć, że spotkali zmartwychwstałego Jezusa.

Przyczyną rozczarowania i przygnębienia były niespełnione i nierealistyczne oczekiwania. Przemiana nastąpiła dopiero wtedy, kiedy poznali, zrozumieli i przyjęli Boży punkt widzenia na sytuację. Kiedy mają miejsce wydarzenia, które wywołują smutek, na początku nie zawsze rozumiemy co się naprawdę dzieje i jaki jest Boży plan wobec danego człowieka czy sytuacji. Ktoś z boku (duszpasterz), może być pomocą w zobaczeniu faktu, że Bogu nic nie wymknęło się spod kontroli i że dana sytuacja służy Bożym celom (1 Kor 10:13, 2 Kor 4:16-18).

Walka duchowa toczy się na poziomie myślenia i zrozumienia rzeczywistości. Aby kogoś pocieszyć i wyprowadzić ze stanu przygnębienia bądź rezygnacji, trzeba mu umożliwić zrozumienie Bożego planu i celu. Wymaga to poznania i zrozumienia Słowa oraz sedna problemu danego człowieka.

Bóg chce, abyśmy wypełnili swój umysł Jego spojrzeniem na rzeczywistość. Wymaga to czasu, dostępności do Słowa Bożego i chęci poznawania Boga. Słowo Boże jest dostępne dla każdego Polaka, jednakże niewielu jest chętnych do jego poznawania. Szatan robi wszystko, aby odciąć nas od Słowa. Kusząc Ewę oddziaływał na jej myśli i zrozumienie rzeczywistości. To samo czyni względem każdego człowieka. Bezbożny świat bombarduje nas takimi informacjami oraz ich interpretacją, aby zniszczyć Boże myśli w nas. Oferuje nam rzeczy, które pochłaniają nasz czas. Wmawia nam rzeczy, od których ma być uzależnione nasze szczęście.

Etapy porady duszpasterskiej
Co mamy robić, kiedy spotykamy człowieka przygnębionego? Po pierwsze, modlić się, o Boże powadzenie. Jeśli uważamy / odczuwamy, że Bóg chce się nami posłużyć, aby tego człowieka pocieszyć, musimy nawiązać z nim kontakt. Prawdziwa troska nakazuje nam szczerze zapytać: Co cię dręczy, przyjacielu? Wyglądasz na przygnębionego.

Ktoś może odpowiedzieć: Nie twój interes. Wtedy nie pozostaje nam nic innego jak się wycofać. Jeśli jednak człowiek ten zacznie dzielić się swoim problemem, dajmy mu szansę wypowiedzieć się do końca. Słuchając, spróbujmy zidentyfikować ból, który trapi naszego rozmówcę: poczucie winy, wyrzuty sumienia, smutek, przygnębienie, rozczarowanie, niepowodzenie, utrata czegoś/kogoś cennego, poczucie krzywdy i odrzucenia, strach przed niepowodzeniem, strach przed ujawnieniem czegoś kompromitującego ze swego życia ....

Jeśli problemem jest poczucie krzywdy, wtedy naszą pierwszą reakcją powinno być okazanie współczucia: Przykro mi, że to cię spotkało. Zapewne nie jest ci łatwo. Ludzie na ogół najpierw dzielą się bólem wynikającym z doznanej krzywdy. Tutaj trzeba okazać współczucie i starać się wskazać na Jezusa, który rozumie ich ból. NT ukazuje Jezusa w wielu sytuacjach, w których doznawał krzywd, kiedy był znieważany, zdradzony, porzucony, torturowany, kiedy jego godność była deptana ... Możesz całkiem szczerze powiedzieć: Nie jestem w stanie zrozumieć cię w tym, co przeżywasz, ale jest ktoś, kto cię rozumie. Pomyśl o Jezusie, kiedy .... Tutaj należy ukazać sytuację z życia Jezusa, która najlepiej korespondowałaby z przeżyciem naszego rozmówcy. Czyniąc to umożliwiasz mu spotkanie się z kimś, kto go całkowicie rozumie. Krzywda i rany zadane Jezusowi są lekarstwem dla naszego poczucia krzywdy.“Jego ranami jesteśmy uleczeni” (Iz 53:5). (Przytoczony tekst jest często używany do rozbudzania oczekiwań na uzdrowienie fizyczne.)

Jeśli problemem jest poczucie winy, wtedy należy wskazać na obietnicę przebaczenia grzechów, dotyczącą tych, którzy żałują za swoje grzechy. Wyrzuty sumienia są znakiem żalu. Należy je wykorzystać, aby zachęcić do wyznania win i pojednania się z Bogiem przez Jezusa (1 Jan 1:9).

Jeśli problemem jest strach przed śmiercią bądź przyszłością, należy wskazać na obietnice dotyczące życia wiecznego w obecności Jezusa (1 Tes 4:13-18; 1 Jan 5:11-13). (Temat strachu i obaw wymaga odrębnego potraktowania).

Jeśli problemem jest nałóg, należy nie tylko nakłonić rozmówcę do uznania i wyznania tego nałogu jako grzech, ale również wskazać, że Jezus ma moc zerwać te więzy. Tutaj potrzebna jest modlitwa kilku osób. Bój o wyzwolenie z nałogu może trochę potrwać.

Rezultat proroctwa Jezusa
To, czym dzielił się Jezus z uczniami, było proroctwem: po pierwsze, zbudowało uczniów, gdyż pozwoliło im zrozumieć Boży plan. Po drugie, pocieszyło ich. Zrozumienie Bożego planu wyzwoliło w nich nową radość i entuzjazm. Po trzecie, zachęciło ich do powrotu do życia z Jezusem i służby dla Jezusa. Służba pocieszania jest służbą prorocką.

Po rozpoznaniu bólu należy zastosować odpowiednie fragmenty Słowa Bożego, aby pomóc rozmówcy zrozumieć jakie jest Boże spojrzenie na sytuację, w której się znalazł.

Boże spojrzenie wyzwala nowe myślenie (Rz 12:2). Nowe myślenie wyzwala nowe emocje oraz nowe postawy. Tak oto Słowo Boże wykonuje służbę prorocką (1 Kor 14:3) przez budowanie (nowe myślenie), pocieszanie (nowe emocje) i zachęcanie (nowe postawy).

Jerzy Marcol

P.S. W pracy nad tym tematem posłużyłem się zasadami przedstawionymi przez Larry Crabba w książce „Effective Biblical Counselling” (Skuteczne duszpasterstwo biblijne), Zondervan Corporation 1977.