Biblia - Artykuły - Duszpasterstwo i apologetyka - Jezus Chrystus nasz Pan

PANIE, PANIE,

Problem (nie)utracalności zbawienia

Czy można utracić zbawienie?


Jerzy Marcol

Pisałem ten artykuł w grudniu 1994 roku. Obecnie naniosłem kilka poprawek.


"Dlaczego mówicie do mnie: "Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię?" (Łk 6:46).

"Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios;

lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie." (Mt 7:21).


Słowo "Pan" (gr. Kyrios) oznaczało osobę, która była właścicielem i dyspozytorem innych osób czy rzeczy. Uważanie kogoś za swego Pana oznaczało więc podporządkowanie się Jego władzy. Poddany był zobowiązany do wykonywania poleceń Pana. Aby je wykonać, musiał je najpierw poznać.

W przytoczonych słowach Jezus czyni zarzut ludziom, którzy formalnie tytułowali go swoim Panem, jednakże nie potwierdzali tego swoim życiem. Nie czynili tego, co On mówił. Nie wypełniali Jego woli.


BRAK POZNANIA

Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być dwojakiego rodzaju. Pierwszą z nich może być brak poznania Słowa i woli Pana. Nie można wprowadzić w czyn czegoś, czego się nie zna.


ZŁA WOLA

Drugą przyczyną może być zła wola. Można znać Słowo i wolę Pana, a jednak świadomie ją ignorować. W obydwu przypadkach rezultaty są te same - nie jest wykonywana wola Pana. Dowodzi to, że Jezus nie jest faktycznym Panem tych ludzi.


RELACJA PRZEŁOŻONY - PODWŁADNY

W naszych współczesnych relacjach słowo "Pan" mogłoby oznaczać "najwyższego przełożonego." Jest rzeczą zupełnie prawdopodobną, że podwładny, który nie wykonuje poleceń przełożonego, po pierwszym lub drugim upomnieniu zostanie wylany z pracy. Nie ma to znaczenia, że do dyrektora nadal zwraca się dyrektorze. Podobnie nie ma to znaczenia, że Jezusa nazywasz swoim Panem, jeśli nie czynisz tego, czego On od ciebie oczekuje. Oznacza to, że nie uznałeś władzy Jezusa nad swoim życiem.


CZY MOŻNA UTRACIĆ ZBAWIENIE?

Czy to oznacza, że sugeruję tutaj możliwość utraty zbawienia? Aby to wyjaśnić posłużę się pewną analogią.

Czy mogę utracić obywatelstwo amerykańskie, jeśli go nigdy nie otrzymałem? Mówię dosyć biegle po angielsku, ale to jeszcze nie czyni mnie obywatelem Anglii czy USA. Mogę posługiwać się terminologią chrześcijańską, /Panie, Panie/, ale to jeszcze nie czyni mnie dzieckiem Bożym, czyli obywatelem Bożego Królestwa. Mogę przebywać na terytorium Anglii jakiś czas, ale to nie czyni mnie obywatelem Anglii. Mogę przebywać wśród ludzi wierzących w Chrystusa, ale to nie czyni mnie chrześcijaninem.

Podsumowując, mogę mieszkać w Anglii, mówić po angielsku, pracować dla Anglików, uczyć się od Anglików, a mimo to nie być obywatelem Anglii. Możesz być wśród chrześcijan, mówić językiem chrześcijan, pracować dla chrześcijan, uczyć się od chrześcijan, a jednak nie być chrześcijaninem.


Zabieganie o obywatelstwo

Dzieci, które rodzą się w danym kraju, automatycznie otrzymują jego obywatelstwo. Ponadto każde państwo ustala warunki dla obcokrajowców, którzy chcieliby ubiegać się o jego obywatelstwo. W swojej naturze, w której się rodzimy, jesteśmy obywatelami ziemi. Jeśli chcemy otrzymać obywatelstwo Królestwa Niebios, musimy również spełnić pewien warunek, musimy się duchowo narodzić (Jan 3:5). Jak się to może stać? "Tym zaś, którzy Go przyjęli, tym dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego" (J 1:12). Przyjęcie Jezusa oznacza świadomy akt woli, iż chcemy uznać Go za Najwyższego Przełożonego naszego życia. Oznacza to podporządkowanie się Jego woli i Jego oczekiwaniom. Oznacza to, że chcemy poznawać Jego wolę poprzez poznawanie Jego słów oraz że chcemy być posłuszni Jego słowom. Nie wystarczy słuchać - trzeba być posłusznym. Sama chęć słuchania bez chęci posłuszeństwa oznacza, że nie uznaliśmy Jezusa za swego Pana, czyli że Go nie przyjęliśmy. Tak więc nie spełniliśmy warunku na to, aby stać się obywatelem Bożego Królestwa.


BOŻE PLACÓWKI DYPLOMATYCZNE

Dzisiaj jestem jeszcze na ziemi, ale mam już obywatelstwo Królestwa Niebios. Wiem, że moja ojczyzna jest w niebie (Flp 3:20). Środowisko chrześcijan jest Bożym terytorium, placówką dyplomatyczną Królestwa Niebios na ziemi. Chrześcijanie są obywatelami i ambasadorami tego Królestwa na ziemi.

Możesz przebywać i pracować w ambasadzie, ale to nie znaczy, że jesteś obywatelem kraju, w którego ambasadzie pracujesz. W ostateczności nie posiadasz praw obywatelskich Królestwa Niebios. Aby stać się obywatelem tego Królestwa, musisz złożyć wniosek o nadanie obywatelstwa, to znaczy, poprosić Jezusa, aby przebaczył ci wszystkie twoje grzechy i wszedł do twego życia, uznać Go za swego Zbawiciela, oraz uznać Go za swego Pana. To znaczy, że chcesz poznawać Jego wolę i wprowadzać ją w czyn. Tak sformułowany wniosek zostanie rozpatrzony pozytywnie. Staniesz się Dzieckiem Bożym, a tym samym obywatelem Królestwa Niebios.


TĘSKNOTA ZA OJCZYZNĄ

Od czasu do czasu jestem zagranicą. Im dłużej tam jestem, tym większa we mnie tęsknota za ojczyzną i własnym domem. Może przeżyliście już coś podobnego.

Jeśli twoją duchową ojczyzną jest ziemia, to im dłużej przebywasz na Bożym terytorium, tym bardziej tęsknisz za powrotem do swej ojczyzny. W końcu wracasz. Decydującymi momentami są chwile próby, kiedy należałoby ponieść pewne koszty. Apostoł Paweł miał takiego współpracownika, który odszedł: "Demas mnie opuścił, umiłowawszy świat doczesny" (2 Tym 4:10). Kiedy Paweł znalazł się w więzieniu, kiedy jego współpracownicy powinni byli wziąć na siebie odpowiedzialność za dalszy rozwój kościoła, Demas odchodzi.

Jeśli zatem ktoś opuszcza środowisko chrześcijan, to wielce prawdopodobne jest to, że tak faktycznie nigdy nie uznał Jezusa za swego Pana.

Jeśli jednak twoją duchową ojczyzną jest niebo, to w miarę upływu czasu coraz bardziej tęsknisz za tym, aby być w domu Ojca swego. Coraz bardziej tęsknisz za spotkaniem z Jezusem.


OCZEKIWNIE NA EWAKUACJĄ Z ZIEMI CZYLI POCHWYCENIE KOŚCIOŁA Z ZIEMI

Pismo Święte zapowiada, że nastąpi ostry konflikt między Królestwem Boga a Jego przeciwnikami. Zanim to jednak nastąpi, Bóg pośle oddziały desantowe aniołów i ewakuuje swoich obywateli z ziemi, a tym samym zlikwiduje swoje obecne placówki dyplomatyczne. Chrześcijanie zostaną zabrani z ziemi, aby być już na zawsze z Chrystusem.

A to wam mówimy na podstawie Słowa Pana,
że my, którzy pozostaniemy przy życiu aż do przyjścia Pana,
nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli.

Gdyż sam Pan na dany rozkaz,
na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba;
wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie,
potem my, którzy pozostaniemy przy życiu,
razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze,
na spotkanie Pana;
i tak zawsze będziemy z Panem.
Przeto pocieszajcie się nawzajem tymi słowy.

/1 Tes 4:15-17/.

Nastąpi taki moment w historii świata, że Chrześcijanie zostaną ewakuowani do nieba, aby już na zawsze być z Chrystusem. Wobec tych, którzy pozostaną na ziemi, czyli tych, którzy odrzucili Jego panowanie, Bóg rozpocznie okres sądów, ale o tym przy innej okazji.


KTO JEST CHRZEŚCIJANINEM

Chrześcijanin, to osoba, która świadomie zawierzyła swoje życie Jezusowi, jako Zbawicielowi i Panu. Uznała, że Jezus umarł za jej grzechy i uznale zwierzchnictwo Jezusa nad swoim życiem.

Czy podporządkowałeś się Jezusowi jako swemu Panu? Czy chcesz być obywatelem Królestwa Niebios?

"Nie każdy, kto mówi do mnie: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios, lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie."

Uważanie się za chrześcijanina, bez podporządkowania się panowaniu Jezusa, czyli bez poznawania Pisma Świętego i bez wprowadzania go w czyn, czyni cię obłudnikiem. Możesz przebywać w ambasadzie całe życie, a jednak nie mieć prawa wstępu do Królestwa. Złóż jeszcze dzisiaj wniosek o obywatelstwo Królestwa Niebios.

Co z tego, że ktoś uważa się za chrześcijanina, jeśli nie zna nauki Jezusa, gdyż nie czyta Pisma Świętego. Tylko poprzez osobisty kontakt ze Słowem Jezusa możesz poznać to, co On mówi. Czy przełożony będzie tolerował podwładnych, którzy nie są zainteresowani poznaniem jego dyrektyw i robią wszystko po swojemu?

"Dlaczego mówicie do mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię?" Można by tutaj dodać - nie czynicie, bo nie słuchacie, tego co mówię.

Są też tacy, którzy znają Słowo, ale w swoim życiu kierują się innymi wartościami.

Czy przełożony będzie tolerował podwładnych, którzy wprawdzie słuchają, lecz ignorują, albo nawet zmieniają jego dyrektywy? Można by powiedzieć - nie czynicie, bo ignorujecie, a nawet przekręcacie moje słowa.

Jeśli Jezusa traktujemy poważnie jako Pana swego życia, powinniśmy poznawać Jego Słowa oraz wprowadzać je w życie.


TRUDNE PYTANIE

Tutaj zadam trudne pytanie: czy twoje poglądy o Jezusie i drodze zbawienia są rezultatem osobistego poznawania Słowa Bożego, czy też raczej poglądami, które przyjąłeś z literatury i nauczania religii, nie zadając sobie trudu, by sprawdzić, czy rzeczywiście tak się rzeczy mają, jak cię nauczano? (Dz 17:11). Mam propozycję: odłóż na bok na jakiś czas wszelką literaturę religijną i przeczytaj Nowy Testament przynajmniej dwukrotnie, od początku do końca. Zdziwisz się swoim odkryciom.

"Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany." (2 Tym 3:6-17).


RELACJA ZAKOCHANY - OBIEKT MIŁOŚCI

Relacja Jezus - człowiek jest nie tylko odzwierciedleniem relacji Przełożony - podwładny, ale również relacji Zakochany - obiekt miłości. Jeśli ta pierwsza relacja jest nieodwracalna i Jezus zawsze pozostanie naszym Przełożonym, to ta druga powinna mieć również odwrotny aspekt - Jezus chce być obiektem naszej miłości, chce abyśmy byli w Nim zakochani. Tylko znowu rodzi się pytanie: jeśli mówię, że kocham Jezusa, to jaka ma być moja postawa wobec Niego? Odpowiem pytaniem: Ile czasu spędzasz lub chciałbyś spędzać z osobą, w której jesteś zakochany?

Są tacy, którzy chcą być chrześcijanami, ale częściej zastanawiają się nad tym, co jest jeszcze dopuszczalne w życiu chrześcijanina, zamiast nad tym, co jest wolą Boga. Odzwierciedla to w pewnym stopniu poglądy pewnego prezydenta, który powiedział, że aby zbudować państwo prawa trzeba akceptować działania na granicy prawa.

Czy zastanawiasz się jak daleko możesz odejść od swojej sympatii albo żony, aby móc jeszcze do niej wrócić? Czy takie pytanie jest odzwierciedleniem prawdziwej miłości? Przypuszczam, że jeśli jesteś prawdziwie zakochany, to chcesz wykorzystać każdą chwilę, aby być blisko osoby, którą kochasz, albo aby coś dla niej zrobić. /Nawet solidne przygotowanie się do egzaminu może być świetnym zadatkiem na rzecz wspólnej przyszłości/. Teoretyzując, będąc zakochanymi staramy się poznać oczekiwania naszych sympatii, aby wyjść im naprzeciw. Jeśli jesteśmy zakochani w Jezusie, znajdziemy codziennie czas, aby poznawać Jego oczekiwania względem nas i będziemy starali się wprowadzić je w życie.

Jeśli chcemy chodzić z Jezusem, to znaczy, że uznajemy, iż On jest drogą, prawdą i życiem i że nikt nie przyjdzie do Boga Ojca jak tylko przez Niego. (J 14:6). Jeśli uznajemy Go za swego Pana, to mamy wyznawać to nie tylko ustami, ale również wypełnianiem woli Boga.

Jeśli Jezus jest obiektem twojej miłości, to łatwiej ci będzie respektować Jego panowanie w twoim życiu.


Jerzy Marcol


PS. Pozwólcie, że zmienię trochę temat, aby podać kilka praktycznych zastosowań traktowania Jezusa jako swego Pana.

Masz wyrzuty sumienia. Zrobiłeś coś, czego żałujesz. Starasz się usprawiedliwić przed sobą i przed innymi, że "musiałeś" tak postąpić. Jednakże nie daje ci to spokoju wewnętrznego. Wyznaj swoją winę Jezusowi. Nazwij swój grzech po imieniu. Przyznaj się do swojej winy. On daje przebaczenie i odpuszcza naszą winy, gdyż za nie umarł na krzyżu. Jego krew, nic innego, oczyszcza nas i daje pokój naszemu sumieniu (1 J 1:9).

Skrzywdzono cię. Nie możesz przebaczyć. Nie możesz zapomnieć. Trudno ci z tym żyć. Mam dla ciebie dobrą wiadomość. Jezus rozumie twój ból. Jego też skrzywdzono. Wyznaj mu swój ból. On da ci siłę, aby przebaczyć twoim winowajcom. Możesz być wyzwolony od zgorzknienia i żalu.

Czujesz się sam. Nie masz z kim porozmawiać. Nie jesteś sam. Jezus jest obok ciebie. Jeśli chcesz odczuć Jego obecność, to zacznij do Niego mówić. Zacznij od wyznawania swoich grzechów i swojego bólu. Potem możesz mówić mu o swoich pragnieniach i życzeniach. Potem ... Pozwól Jemu powiedzieć coś do ciebie. Otwórz na przykład ewangelię Jana. Przeczytaj kilka rozdziałów. Potem ... sam odkryjesz, jak dobrze jest być z Jezusem. Potem ... uczyń przebywanie w obecności Jezusa swoim codziennym nawykiem.