
Alexander Mackay
Urodził się w 1849 roku w małej wiosce niedaleko Aberdeen (Szkocja). Do czternastego roku życia jego jedynym nauczycielem był ojciec, który był pastorem. Alexandra fascynowała inżynieria. Często odwiedzał on takie miejsca, jak stacja kolejowa, kuźnia czy stocznia, by oglądać maszyny i badać ich sposób działania. Chętnie zdobywał wiedzę i lubił rysować mapy. W gabinecie ojca wisiała mapa Afryki, która stopniowo była uzupełniana wraz z kolejnymi odkryciami na tym kontynencie. Pewnego dnia na mapie pojawiło się ogromne jezioro Wiktorii. Wtedy ani jego ojciec, ani Alexander nie wiedzieli jeszcze, że kiedyś będzie on służył Bogu na wybrzeżu tego akwenu.
Matka Alexandra gorliwie modliła się o jego nawrócenie, głosiła mu Słowo Boże i opowiadała o misjonarzach. Zmarła, gdy Alexander miał szesnaście lat. Pozostawiła mu swoją Biblię i poleciła mu badać Słowo, by znalazł drogę do nieba i się z nią tam spotkał. Po jakimś czasie Bóg odpowiedział na modlitwy matki i jej wytrwałe starania – Alexander oddał życie Chrystusowi.
Alexander Studiował w Anglii, a potem w Niemczech, rozwijając swoją wiedzę z zakresu inżynierii. Pewnego dnia słynny Henry Morton Stanley napisał w liście do gazety „Daily Telegraph”, by chrześcijanie wysłali misjonarzy do Ugandy. W reakcji na ten apel, Alexander zgłosił się do jednej z organizacji, która przygotowywała misję nad Jezioro Wiktorii. Został przyjęty, wrócił do Anglii i w kwietniu 1876 roku wyruszył do Zanzibaru u wybrzeży Tanzanii. Grupa składała się z ośmiu misjonarzy, z których po trzech latach został już tylko Alexander.
Po dotarciu do celu, Alexandra czekała przeprawa lądowa w kierunku Jeziora Wiktorii. Roślinność była tak gęsta, że, jak stwierdził, nawet kotu ciężko byłoby się przez nią przedrzeć. W międzyczasie Alexander zachorował i musiał zawrócić. Po odzyskaniu sił znowu ruszył w drogę. Zorganizował grupę składającą się z miejscowej ludności i wspólnie wybudowali drogę na odcinku 370 kilometrów w kierunku Ugandy. Była ona na tyle szeroka, że mogły się na niej zmieścić wozy ciągnięte przez woły. Praca na dalszym odcinku została przerwana ze względu na obecność muchy tse-tse, która stanowiła śmiertelne zagrożenie dla wołów.
W 1878 roku Alexander przybył do Ugandy. Zajmował się naprawianiem różnych sprzętów, między innymi dla króla Mtesy, za co otrzymywał żywość. Jego kuźnia była również miejscem, w którym głosił Ewangelię. Miał ze sobą prasę drukarską, otrzymaną kiedyś od ojca, dzięki czemu mógł drukować i rozdawać materiały alfabetyzacyjne oraz fragmenty Ewangelii. Alexander regularnie publicznie czytał i objaśniał fragmenty Biblii na polecenie króla Mtesy, który często go tłumaczył.
Wierząc w moc Ewangelii, Alexander cierpliwie działał. Dokonał przekładu Ewangelii Mateusza na język luganda. Mijał rok za rokiem, aż nawróciły się pierwsze osoby. Niestety po śmierci króla Mtesy rządy objął jeden z jego synów, który okazał się brutalnym władcą. W ciągu trzech miesięcy większość świeżo nawróconych osób zostało schwytanych i zamordowanych przez spalenie. Prześladowania doprowadziły jednak do tego, że więcej ludzi zostawało chrześcijanami.
Podczas gdy trwały kolejne masakry chrześcijan pośród rdzennej ludności, na prasie drukarskiej powstawał w tajemnicy list do tych, którzy nadal żyli. Ku pokrzepieniu wierzących załączony został w nim fragment z 1 Piotra 4,12-19. Ich nadzieja w Bogu nie zawiodła. Widząc, że niektórzy z najbardziej wpływowych wodzów zostali chrześcijanami, król w końcu zaprzestał prześladowań.
Alexander spędził czternaście lat w Afryce, nie wracając ani razu do Szkocji. W lutym 1890 roku nagle zachorował. Budował akurat łódź, którą misjonarz David Deekes miał przepłynąć jezioro w drodze powrotnej do Anglii. Alexander zmarł 8 lutego. Z desek przygotowanych przez niego na konstrukcję łodzi zbudowano jego trumnę. Deekes popłakał się odczytując kazanie na pogrzebie. Wtedy podopieczni Alexandra zaczęli triumfalnie śpiewać w swoim języku: „Chwała mocy Imienia Jezus!”
Ostatnia wiadomość od Alexandra, jaka dotarła do siedziby misji po jego śmierci, brzmiała:
Wy, synowie Anglii, tutaj jest pole do spożytkowania waszych zasobów energii. Zabierzcie ze sobą wasze najwyższe wykształcenie i wasze największe talenty. Znajdziecie możliwość wykorzystania tego wszystkiego. Wy, mężowie Boży, którzy postanowiliście poświęcić życie na leczenie ludzkich dusz – tutaj jest dla was odpowiednie pole do działania!
Zdjęcie: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Alexander_Murdoc_Mcakay,_missionary.jpg
Źródła: https://www.wholesomewords.org/biography/biorpmackay.html
https://archive.org/details/africanmissionar00kummuoft/page/144/mode/2up Hermann Karl Wilhelm Kumm, African Missionary Heroes and Heroines
