Angie May Garber

Angie urodziła się w 1912 roku w stanie Iowa (USA) w wierzącej, kochającej się rodzinie, jako najmłodsza z dziewiątki rodzeństwa. Lekarz odbierający poród uprzedził rodziców, że mała Angie nie przeżyje – miała poważną deformację twarzy i była bardzo słaba. Bóg miał jednak inne plany. Angie wyrosła na silną dziewczynkę. Dorastała na rodzinnej farmie, gdzie świetnie odnajdywała się pośród przyrody.

W rodzinie Garberów ważny był śpiew, modlitwa i codzienne czytanie Bożego Słowa. Co wieczór przed snem Angie zginała swoje kolana przy łóżku i modliła się. Po jakimś czasie odkryła, że Bóg naprawdę interesuje się tym, co dzieje się w jej codzienności. W miarę jak dorastała, zaczęła dzielić się z Bogiem wszystkimi swoimi myślami i troskami, a pewnego dnia oddała Mu swoje życie. Kiedy Angie uświadomiła sobie, jak bardzo Bóg ją kocha, zaczęła samodzielnie studiować Biblię. Jeden werset przemówił do niej szczególnie: „Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował i posłał Syna swego, jako ubłaganie za grzechy nasze”. Angie marzyła o tym, by kiedyś zostać misjonarką wśród Indian, o których czytała w książkach.

Ze względu na swoją zdeformowaną twarz, Angie czuła się gorsza od swoich rówieśników, co powodowało w niej smutek. Operacja mająca na celu skorygowanie zniekształconej twarzy, niestety nie zmieniła kształtu jej żuchwy i pozostawiła Angie głuchą na jedno ucho. Poczucie odmienności stało się jeszcze silniejsze.

Jednak wraz z czytaniem Biblii, Bóg pomógł Angie zmienić jej samoocenę. Zrozumiała, że była w Bożych oczach wartościowym człowiekiem i „cenną perłą”. Zrozumiała też, że każda osoba jest dla Boga wyjątkowa, niezależnie od tego, jak wygląda. Zaczęła postrzegać innych jako cenne perły, które również potrzebują doświadczyć Bożej miłości. Zamiast koncentrować się na sobie samej, zaczęła myśleć o potrzebach innych ludzi.

Właśnie wtedy, gdy Angie coraz bardziej zaczęła się zachwycać Bożą miłością, nagle doznała paraliżu lewej ręki i nogi w wyniku zakażenia wirusem polio. Kolejnym ciosem była choroba matki. Angie, która sama jeszcze dochodziła do siebie, opiekowała się matką. Niektórzy uważali, że poświęciła na to najlepsze lata swojego życia, jednak dla Angie pomoc innym była po prostu okazywaniem miłości. W tym czasie jej ukochany brat zginął w wypadku. Niedługo potem zmarła ich matka. W dodatku całe rodzinne gospodarstwo trzeba było sprzedać z powodu szarańczy, która zjadła plony. Wydawało się, że marzenia Angie o pracy misyjnej zostały przekreślone…

Jej ręka i noga nie wróciły już do poprzedniej sprawności. Angie pocieszała się wersetem: „Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie”. Wiedziała, że jeśli Bóg chce, aby została misjonarką, to jej w tym pomoże.

Pewnego dnia Bóg odpowiedział na marzenia Angie o misji. Otrzymała ofertę pracy misyjnej jako nauczycielka w szkole z internatem pośród ludu Nawaho. Przyjęła tę propozycję, bo postrzegała ludzi z plemienia Nawaho, jako Boże perły. Kochała aktywne życie na świeżym powietrzu. Interesowali ją Indianie i Dziki Zachód. Nauczanie sprawiało jej wiele przyjemności. Kochała Boże Słowo i często opowiadała o Nim innym. Polegała na Bogu, który dał jej odwagę i wiarę.

Na początku Angie nie umiała mówić w języku nawaho, jednak po długim i żmudnym wysiłku potrafiła już rozmawiać i czytać Biblię w tym języku. Niewielu białych podejmowało się wcześniej tego zadania. Kiedy więcej nauczycieli dołączyło do misji, Angie mogła powierzyć im szkołę i zająć się czymś innym. Uczyła kobiety Nawaho czytania. Odwiedzała też daleko położone hogany. Była znana ze swojego bawełnianego beretu i małej niebieskiej furgonetki, którą jeździła. Czasami jednego dnia pokonywała ponad 100 kilometrów, śpiewając w trakcie jazdy pieśni, których nauczyła się w dzieciństwie. Jej największym pragnieniem było przekazanie Indianom Nawaho prawdy zawartej w Biblii – prawdy, która dawała wolność.

Wkrótce Angie odkryła, że każda rodzina posiadająca radio, miała je nastawione na stację nadającą programy w języku nawaho. Postanowiła wykorzystać ten fakt i zaczęła nadawać audycję chrześcijańską „Słowo miłości” każdej niedzieli. Dzięki radiu Boże Słowo mogło być słuchane w każdym hoganie.

Angie May Garber miała umrzeć jako niemowlę, a jednak przeżyła wiele lat. Miała z powodu paraliżu być przykuta do łóżka, a jednak żyła niezwykle aktywnie. Miała porzucić marzenia o wyjeździe na Dziki Zachód, a jednak spędziła tam prawie pięćdziesiąt lat. Mieszkała wśród Indian Nawaho w małym domku, otoczonym białym drewnianym płotem. Wybudowała most między światami ludzi białych i Indian Nawaho. Odeszła do domu w Niebie w 2006 roku. Miała dziewięćdziesiąt cztery lata.

Na naszej stronie znajdziesz słuchowisko o Angie Garber pt. „Cenna Perła”: https://bsm.org.pl/dla-dzieci/sluchowiska/

 

Zdjęcie: https://garberfamily.com/Genealogy/Garber%20Genealogy%20HTML_html_m460050da.jpg
Źródła: Linda Augspurger Bridge to the Navajos