
John G. Paton
John Gibson Paton urodził się w 1824 roku w Szkocji. Swoją pracę misyjną rozpoczął w Glasgow, głosząc Ewangelię mieszańcom miasta. W 1858 roku wyruszył wraz z żoną, Mary, na Nowe Hebrydy, gdzie zamieszkali na wyspie Tanna i prowadzili misję wśród ludzi praktykujących kanibalizm, a także inne okrutne zwyczaje. Tam Mary urodziła syna. Niestety, niecały miesiąc później zmarła, a niedługo po niej odszedł również mały Peter. Ogarnięty głębokim smutkiem i załamany utratą dwóch ukochanych osób, John sam wykopał dla nich grób, który na przestrzeni kolejnych lat ciężkiej i niezwykle niebezpiecznej pracy często odwiedzał, by w samotności wołać do Boga o przebudzenie dla ludu Tanna. Czuł się samotny, ale nie osamotniony – wiedział, że Bóg go nie zostawił, że jest cały czas przy nim, ochrania go i posila.
John wrócił do Szkocji po raz pierwszy w 1863 roku. Tam poślubił swoją drugą żonę, Margaret, która wsparła go w dalszej pracy na Nowych Hebrydach. Patonowie założyli stację misyjną na wyspie Aniwa. Doczekali się dziesięciorga dzieci. John przeżył kolejne straty, gdy trójka z nich zmarła w wieku niemowlęcym, a jeden syn w wieku dwóch i pół lat. Nadal jednak nie rezygnował z Bożego powołania, na które odpowiedział. Również liczne sytuacje zagrożenia jego własnego życia ze strony wrogich mu mieszkańców wysp nie doprowadziły go do rezygnacji.
Na wyspie Aniwa John i Margaret wybudowali dom dla siebie oraz dwa domy dla sierot, a także kościół, drukarnię i inne potrzebne budynki. Żyjąc wśród ludu Aniwa, John obserwował te same zwyczaje, które panowały na wyspie Tanna. Przesądy, kanibalizm, okrucieństwo, deprawacja, barbarzyńskie zwyczaje, brak troski o drugiego człowieka. Patonowie często byli okradani, wielokrotnie próbowano ich zabić. Wiedzieli, że naród, któremu przybyli służyć, potrzebuje Bożego wyzwolenia i światłości, dlatego wytrwale kontynuowali swoją pracę, która krok po kroku przynosiła kolejne owoce.
Pewnego dnia, podczas budowy, John zorientował się, że potrzebuje narzędzi, które zostawił w swojej chacie. Napisał kilka słów do żony na kawałku drewna, który podał wodzowi Namakei z prośbą, by ten zaniósł go do pani Paton. „Ale czego potrzebujesz?” zapytał zdziwiony wódz. „Ten kawałek drewna jej powie”, usłyszał w odpowiedzi.
Wódz Namakei zrobił to, o co John go poprosił, choć podejrzewał, że to jakiś kawał, bo nie wiedział, co to jest pismo. Jak wielkie było jego zdumienie, gdy Margaret przekazała mężowi dokładnie to, czego potrzebował! John wykorzystał tę okazję, by powiedzieć wodzowi o słowach Biblii, dzięki której słyszymy, jak Bóg do nas mówi. To doświadczenie wzbudziło w wodzu Namakei pragnienie, by Bóg przemówił i w jego języku, dlatego zaangażował się w pracę nad tłumaczeniem Biblii na język ludu Aniwa.
Kiedy został wydrukowany pierwszy przetłumaczony fragment Biblii, wódz Namakei z przejęciem dopytywał Johna, czy ta Księga potrafi mówić w jego języku. Dowiedziawszy się, że tak, poprosił: „Ach, Missi, spraw, żeby do mnie przemówiła!” John przeczytał mu kilka wersetów, na co wódz zareagował radosnym okrzykiem: „Rzeczywiście mówi! Mówi moimi słowami! Proszę, daj mi ją”. Przycisnął przetłumaczony tekst do serca, ale po chwili rozczarowany oddał go misjonarzowi. „Missi, do mnie nie mówi!” John wytłumaczył wodzowi, że musi nauczyć się czytać, by sprawić, że Księga przemówi. Widząc, że Namakei ma słaby wzrok, wręczył mu okulary. Wódz ogromnie się ucieszył. „Odzyskałem wzrok, jaki miałem, gdy byłem chłopcem!”, wykrzyknął.
Wódz pilnie i z entuzjazmem poznawał kolejne litery, prowadzony w nauce przez Johna. Gdy tylko nauczył się czytać, zaczął zapraszać swoich rodaków, by przyszli posłuchać, jak Boża Księga mówi w ich własnym języku. „Posłuchajcie tych pięknych słów, które mówią o tym, dlaczego Missi zamieszkał wśród nas, nędznych ludzi, i o jego przyjacielu, Jezusie, który wszędzie z nim idzie, aby dawać mu siłę we wszystkim, czego się podejmuje”. Jeszcze nieco niepewnie przeczytał na głos słowa: „Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody… A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni”.
John przetłumaczył Nowy Testament dla ludu Aniwa i napisał pierwszy śpiewnik w ich języku. Poprzez wytrwałą pracę Johna i Margaret Bóg doprowadził do tego, że Aniwa stała się chrześcijańską wyspą. Dwóch synów Johna poszło w jego ślady, podejmując się pracy misyjnej na Nowych Hebrydach, a jego córka wyszła za mąż za również działającego tam misjonarza.
Zdjęcie: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:John_Gibson_Paton.jpg
Źródła:
https://www.wholesomewords.org/biography/biorppaton.html
John G. Paton, John G. Paton, Missionary to the New Hebrides. An Autobiography
